28 sierpnia 2017

Usuwanie starych kotew rozporowych



Jest to pewnie jeden z moich ostatnich wpisów na blogu. Nie chcę opisywać i popularyzować bułgarskich miejscówek highlinowych (jak się sam przekonałem cierpi na tym środowisko), a technicznie w slacku raczej rewolucji się nie spodziewam. Zasady pozostaną takie same, wszystko będzie modyfikacją używanego już sprzętu. Zmienią się tylko materiały na lżejsze, wytrzymalsze, charakterystykami bardziej odpowiadającymi potrzebą slacklina. Pozostało mi tylko jeszcze opisać jak usunąć stare kotwy, których do 2015 roku zanim zacząłem używać "r
emovable bolt" wbiłem grubo ponad 500 sztuk. Mimo łatwiejszego riggu pozostawione żelastwo niszczy i szpeci skały, a po paru latach może być po prostu niebezpieczne. Jestem za tym by podczas riggowania jak najmniej ingerować w skałę i otaczające je środowisko. Nie wycinajmy przeszkadzających nam drzew i krzaków, nie zrzucajmy kruszyzny, zabierajmy ze sobą śmieci. Pozwólmy innym cieszyć się tym samym miejscem, nieoszpeconym naszą obecnością. Stanowiska albo "czyste" albo "wyjmowalne bolty", ewentualnie na popularnych treningowych miejscówkach wklejane atestowane ringi wspinaczkowe ze stali nierdzewnej. 


Kotwa Fixe 10 mm wbita przeze mnie w 2009 roku w skałach na Branovshchicy (Bułgaria)



Dokładnie 8 lat (2009) temu zariggowałem swoje pierwsze hajki. Na początku używałem polskich kotew mechanicznych. Po tylu latach zewnętrznie nie wyglądały już dobrze, a i w części miały lekko uszkodzone gwinty. Trzeba było się nieźle napocić, by wkręcić prawidłowo nakrętkę. Oczywiście można je wyciąć, a dziurę zacementować, ale potem trzeba wywiercić kolejne otwory pod rigg, co przy niektórych stanowiskach ze względu na brak miejsca może być problematyczne. W sumie gdybym tylko ja używał tych kotew, to by nie było problemu. Często np. tak jak w Karlukowie kotwy mają rozkradzione podkładki i nakrętki, więc woda o wiele łatwiej dostaje się do klipsów. Prawdę mówiąc bałbym się na nich cokolwiek wieszać. Tym bardziej, że ich ludzie używają nie tylko do hajków, ale i do skoków i tyrolek. Rozmawiając o tym kiedyś z jednym z czołowych bułgarskich highlinerów – Ludmiłem, wspomniał, że na YT widział metodę ich wyjmowania. W sumie okazała się dość prosta. Oczywiście trochę ją zmodyfikowałem.


Cały potrzebny sprzęt, dodatkowo przydaje się jeszcze jeden klucz 19 mm i przejściówka do kotew 10 mm


Sam koszt materiałów nie przekracza 15-20 zł. Potrzebujemy kawałka rurki za 5zł (długość zależy od długości kotew, jakie chcemy wyjmować, moja ma 150mm), dwie długie nakrętki za 4 zł, jedną długą (180 mm) i krótką śrubę (35-40 mm) za 3 zł, dwie podkładki za 50 gr i jedno łożysko za 1,50 zł. Dodatkowo jeśli chcemy wyjmować bolty 10 mm, to możemy dokupić przejściówkę 12 mm -> 10 mm - 2 zł.


Wyjęta stara kotwa 145 mm z 2011 roku, highlinie "Kale" (Bułgaria)


Więc tak:


1. W pierwszej kolejności kotwę dobijamy młotkiem i usuwamy nakrętkę i podkładkę.


2. Do kotwy przykręcamy długą nakrętkę, a następnie z góry dokręcamy krótką śrubę. Ważne, żeby koniec śruby stykał się z końcem kotwy, by przy kręceniu kotwa nie podniosła się do góry i się nie zablokowała.



3. Możemy użyć mocnej wkrętarki lub młotka udarowego. Wydaje mi się, że lepiej włączyć udar. Podczas kręcenia kotwą, otwór polewamy co jakiś czas wodą. Jeśli chcemy używać młotka udarowego, to musimy dokupić przejściówkę SDS -> 12 mm (dość trudno dostępna) lub kupić uchwyt wiertarki SDS -> na wiertła cylindryczne, ewentualne coś samemu wykombinować z dostępnych w sklepach akcesoriów.



Na tym etapie chodzi o to, by zetrzeć wystające zadziory metalowego klipsa. Czas kręcenia na wyczucie. Lepiej za długo niż za krótko. Jak kotwa zaczyna mieć luzy „góra – dół” to jest ok. Nieraz się zdarza, że na tym etapie po przesadnie długim kręceniu kotwę da się już wyjąć bez użycia narzędzi.

By wyjąć starą kotwę klips musi ściśle do niej przylegać i mieć usunięte zadziory

4. Następnie odkręcamy krótką śrubę z nakrętki (przydaje się drugi klucz) i przykręcamy długą śrubą w rurce z drugą nakrętką u góry. Zaczynamy dokręcać górną nakrętkę kluczem. Możemy to zrobić również wkrętarką (w tym wypadku musimy odciąć główkę śruby), choć tego nie polecam z dwóch powodów. Pierwszy to bezpieczeństwo. Podczas testów bolt się zablokował, a ja dostałem wiertarką w twarz. Przez tydzień miałem logo Dewalt na policzku. Drugi to taki, że jeśli nakrętka się zapiecze to jej już nie odkręcimy ze względu na brak główki w samej śrubie. 

Przy bardzo opornych 12, możemy zrobić dźwignię
Ciężko, ale wylazła ;)
Przy dokręcaniu kluczem mamy większą kontrolę i w razie potrzeby możemy powrócić do poprzedniego etapu. Kotwa teoretycznie bez większych problemów powinna wyjść. Oczywiście nie zawsze się to udaje.

Kotwy 10 mm wychodzą bardzo łatwo, niestety łatwo jest je też ukręcić

Bolt 12 mm z zerwanym gwintem, trzeba będzie go wyciąć i zacementować


Mi na osiem wyjętych 10 mm kotew, dwie pękły u samej podstawy (mimo użytej niewielkiej siły). Przy 12 nie miałem tego problemu (wręcz do ich wyciągania trzeba użyć siły), tu z kolei nie udało mi się wyjąć kotwy, która była zbyt głęboko wbita, nakrętka nie złapała jej wystarczająco dobrze i końcówka gwintu nie wytrzymała wyjmowania. Skuteczność na poziomie 80% nie jest zła.
W dziury możemy dać nowe kotwy lub używać tak ja wyjmowanych boltów. Sama rurka z nakrętkami 
wspaniałe się nadaje do bezproblemowego i szybkiego usuwania wyjmowanych kotew.

Nie potrzeba nam żadnych specjalistycznych narzędzi wystarczą dwie długie nakrętki, dwie podkładki, śruba, łożysko, rurka i klucz :)


Po oględzinach muszę stwierdzić, że stan większości kotew, mimo przerdzewiałej góry u podstawy, jest zadowalający. Rdza jest tylko powierzchowna. Mimo wszystko sterczące, zardzewiałe żelastwo szpeci skały i nie daje psychicznego komfortu na hajkach, więc lepiej wymienić bolty na nowe lub używać "removable bolts".

Usunięte stare kotwy z hajków w skałach na Branovshchicy (Bułgaria)
Metodę pewnie jeszcze trochę zmodyfikuję (lepsze łożysko, dłuższy klucz), a to co opisałem możecie zobaczyć na filmiku. 




(Wzorowałem się na metodzie pokazanej w tym filmie)






Koszmarek

2 komentarze:

  1. Super inicjatywa i jeszcze lepsze wykonanie, będzie chyba trzeba też parę starych boltów na Jurze usunąć...pożyczysz mi swój super przyrząd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli mamy zamiar dać w to samo miejsce wklejanie to warto, jeżeli chcemy po prostu usunąć, to łatwiej uciąć, wbić do środka i zacementować :)

      Usuń