4 października 2014

Treningi pod haje bez systemu naciągowego

Można by tu zrobić rodeo z 9 m sagiem, ale chyba nie o to chodzi. Jeśli da się zeskoczyć to wszystko staje się 100 razy łatwiejsze. Zresztą przy takim sagu chodzenia by tu było pewnie tylko z 10 m.

W tym roku wiosną i latem przygotowałem, i przeszedłem 26 nowych linii, oprócz tego powtórzyłem kilka starych. Jeszcze podczas wyjazdu poczułem znużenie taśmą, brak motywacji i sporą niechęć do jakiegokolwiek działania. Taśma po prostu przestała mnie cieszyć. Przygotowanie każdego kolejnego haja stało się rutyną, a jak wiadomo rutyna to największy wróg sportowca. To tak jakbym wykonywał mechaniczną, żmudną i nudną robotę, aż w końcu masz dość i chcesz ją zmienić. Stwierdziłem trudno", trzeba zrobić sobie przerwę, a w wolnych chwilach zająć się czymś innym. Był wyjazd nad morze, były rolki, rowery, poszukiwanie skarbów itd. Dzięki restowi więcej czasu miałem dla rodziny, czym zaplusowałem w oczach żony. Minął miesiąc, drugi…. Pogoda jak drut, a chęć do slaczenia nie wracała. Któregoś wieczoru trafiłem na artykuł Reinharda Kleindla„Highlines with no tension” W sumie fajna sprawa, choć nie zupełnie nowa. Dzięki „luźnej taśmie” tchnąłbym nowe życie w swoje stare linie, które przygotowywałem, przechodziłem i do których już nigdy nie wracałem. Dodatkowo nie będę musiał taszczyć żadnego systemu do naciągania, a nowy trening zapewne w przyszłości przełoży się na wzrost formy, zabije rutynę i sprawi mi sporo frajdy. Jest tylko jeden problem, a mianowicie ja sam. Zawsze raczej preferowałem mocniej dopięte taśmy, zresztą jak riggowaliśmy coś z młodymi to ja twierdziłem, że taśma jest za luźna, a oni, że już ok. W parku na 20 m rodeo bawiłem się ostatnio ponad dwa lata temu. Zresztą treningi w parku u mnie nijak nie przekładają się na formę highlinową (wszystko siedzi w głowie)Postanowiłem to zmienić, a przynajmniej trochę. Co prawda nie mam już 20 czy 30 lat i raczej nigdy nie osiągnę nawet średniego poziomu w stylu Highliny bez naciągania (napięcia), to mimo wszystko warto jednak spróbować, tak dla pokonywania własnych ograniczeń, satysfakcji i urozmaicenia treningów.


Krakowska ekipa na luźnym jak guma od majtek 48 m midline.              fot. Marek Bicz



Oczywiście mogłem pojechać na dzień dobry do Kazimierza Dolnego, na jeden z wąwozowych" hajów i rozwiesić takie „COŚ” (foka powyżej), ale zapewne skończyłoby się to wieloma siniakami i całkowitym zniechęceniem do tematu. Musiałem podejść do sprawy metodycznie - małymi kroczkami dążyć do celu - w końcu cała zima przede mną.
Na treningi wybrałem moją standardową miejscówkę na Forcie Włochy w Warszawie. By nie zaliczyć gleby zdecydowałem się trenować na zdublowanej taśmie. Na pierwszym treningu sprawdziłem na jakich wartościach najlepiej mi się chodzi i jak mocno jestem wstanie napiąć taśmę używając tylko banana oraz zestawu - banan, prus i rolka (highslider).


Czas poszukać nowej treningowej miejscówki, tu na luźne taśmy jest trochę za nisko. 



Treningowa taśma (banan-banan) ma długość 32,4 m, a cały system 34 m. Na tej długości najlepiej się czułem przy napięciu ok. 430-450 kg. Sumarycznie dwie taśmy tylko przy pomocy banana mogę napiąć do ok 40-50 kg (w zależności od użytej taśmy i banana), a przy pomocy banana, prusa i rolki nawet do 280 kg (140 kg + 140 kg). Oczywiście taśmy po kilku przejściach czy upadkach się stabilizują, a ich napięcie średnio spada o około 50 kg na taśmę. 


Banan, prus (linegrip) i rolka. Tu testowałem naciąganianie na taśmie 2 t. Dość popularne ostatnio są systemy oparte na rolkach typu Hangover czy Rollerbiner, są ok., ale jeśli chcemy  iść w  styl "bez naciągania i systemu" lub z minimalnym naciągnięciem bez sytemu to w zupełności  nam wystarczy "taśmowy bloczek" (patrz poniżej) do wybierania luzu i zwalniania systemu. Mimo wszystko odniosłem wrażenie, że przy wielokrotnym naciąganiu na tej samej odległości taśma może się lekko strzępić na bocznych krawędziach banana  choć oczywiście to kwestia budowy samego banana i rodzaju taśmy.


Bez większych problemów prawie 280 kg (140 kg + 140 kg), czyli na krótszych hajach nawet  jeśli chcemy mieć mocno napiętą taśmę, to możemy olać system naciągowy.


Na pierwszych czterech treningach taśmę napinałem przy pomocy systemu bloczków i po każdym przejściu FM delikatnie ją luzowałem. Taśmy wychodziły z jednego banana, a w system był wpięty dynamometr, który tak naprawdę jest zbędny, bo możemy sobie robić znaczniki na taśmie lub linie. Jednak stwierdziłem, że przy słabszym dniu, dynamometr nie pozwoli mi mocniej napiąć taśmę. Mierzyłem napięcie początkowe (NP) i napięcie po przejściu (PP) . Średnie napięcie przejścia leży gdzieś po środku. Na czwartym treningu zjechałem do 100 kg i na tym napięciu postanowiłem przez jakiś czas się zatrzymać, choć na kolejnych treningach już bez użycia sytemu bloczków.


Napięcie taśmy na trenigach adaptacyjnych z użyciem systemu bloczków.



Ostatni trening z systemem naciągowym.







Wydawało mi się, że różnice powinny być znacznie większe. 
Pierwszy trening bez systemu naciągowego. 

Kolejny piąty trening przeprowadziłem już bez systemu naciągowego. Niezależnie jak naciągniemy taśmę, czy tylko przy pomocy rąk (tu termin naciągamy jest nieodpowiedni), czy też posiłkując się prusem i rolką, jeżeli nie mamy banana z wyjmowanym pinem (typu Zilla czy Lynx) to możemy mieć problem ze zwolnieniem systemu. Nie posiadam takiego, ale wymontowałem przednie śruby w dwóch swoich, a zamiast nich dorobiłem ze stali nierdzewnej piny z dużym uchem. Wyjmowanie „zawleczki” przetestowałem pod obciążeniem 110 kg i nie miałem z tym dużych problemów. (Przy 30 kg  łatwiej jest wypiąć karabinek z zawiesia).


Pin da się wyciągnąć pod obciążeniem, ale nie jest to optymalne rozwiązanie.



Stare sposoby z początków mojej zabawy ze slacklinem są najlepsze ;) 

Przy treningach/highlinach na pojedynczej luźnej taśmie, ale dopiętej do poziomu powyżej 50 kg nie ma co się bawić w dorabianie pinu czy naciąganie przy pomocy prusa (linegripa), rolki i banana. W tym przypadku najwygodniejszy jest stary sposób napinania, fiksowania i zwalniana. Robimy taki taśmowy bloczek z karabinka i ostatniego pinu banana. System blokuje się samoczynnie, dzięki dużemu tarciu, ale oczywiście powinniśmy go dodatkowo zabezpieczyć. W moim przypadku wystarczył mi 4 m odcinek. Bez wysiłku dopiąłem taśmę do 150 kg i jeszcze łatwiej zwolniłem. Wielkim plusem jest też to, że w razie potrzeby, w każdym momencie możemy troszeczkę dociągnąć lub ją poluzować. W sumie tą metodę możemy wykorzystać przy dłuższych i dobrze dopiętych highlinach, gdzie po naciągnięcu usuneliśmy system naciągowy, jak również w przypadku gdy nasza taśma np. Rubber Band za chiny nie da się przesunąć nawet o centymetr w bananie.

Bez problemu 150 kg





Tak jak pisałem najbliższe treningi zamierzałem przeprowadzać na taśmie napiętej do około 100 kg (50 kg + 50 kg) już bez sytemu naciągowego, tak, więc napinałem je przy pomocy prusa i rolki (wpierw lepiej napiąć górną potem backupową). Oczywiście naciągamy je minimalnie mocnej, ale po każdym przejściu napięcie spada ostatecznie stabilizując się w granicach 95-105 kg.


W ten sposób to chyba jeszcze nigdy nie latałem ;)


Na mocniej napiętych taśmach mam 100% skuteczności w ich łapaniu przy upadku. Tu - nie. Udało mi się polecieć zupełnie bez kontroli i to głową w dół. Do treningów na pojedynczej taśmie bez sytemu napinającego dobrze by było znaleźć minimalnie wyższą miejscówkę.



Na pojedynczej, luźnej taśmie, jeśli zlecimy na końcówce to gleba murowana

 

Na szóstym treningu udało mi się przejść w stylu „with no tension”, taśma była „napięta” do całych 30 kg (zaczynałem od 534 kg), a przy upadkach z łapaniem taśmy nie udało mi się przekroczyć 442 kg. 
Poza tym do highlinów w tym stylu przydałaby się taśma o bardzo niskiej rościągliwości (ok.4%@10 kN), a te które posiadam średnio się do tego nadą. Przy dużym SAG-u mi osobiście przeszkadzają ringi wjeżdżające pod stopy (raz nawet przez to zaplątałem się w lonżę), końcówki są bardzo pod górę, a po upadku trzeba się nieźle namachać, by wrócić do stanowiska. Nie chodzi mi przecież, by robić highlinowe „rodeo", gdzie będziemy zmuszeni wystartować i zakończyć chodzenie kilka metrów od stanu (będzie to dobry trening, ale czy zaliczony haj), a tylko by wyeliminować system naciągowy. 


Treningi blisko ziemi może nie sa najlepsze pod highliny, ale dobrze je robić by przyzwyczaić się do luźnej taśmy i lepiej opanować technikę chodzenia.Tu trenuję na potrójnej lużnej 30+.






To by było na tyle po tych kilku treningach. Przede mną daleka droga. Mam nadzieję, że treningi zaowocują w przyszłym sezonie highlinami napinanymi tylko przy pomocy banana. Na bieżąco będę pisał w następnych postach o moich postępach i nowych doświadczeniach.




Koszmarek
SlackOn

3 października 2014

Тренировки за хайлайни без система за натягане

Когато е ниско, 30 м отпусната лента е много лесна за минаване, а тук на сравнително малка височина вече ме затруднява.


Тази година на пролет и през лятото приготвих и минах 26 нови линии (в България те общо станаха почти 70) и повторих много стари. Още през лятото почувствах умора от лентата и липса на мотивация. Цял ентусиазъм някъде се пръсна, хайлайни просто престанаха да ме радват. Приготовление на всякаква нова линия стана като механична скучна и досадна работа. Най накрая ти умръзва и искаш да я смениш. Трябваше да си направия почивка от слак. Мина един месец, втори, през това време отдадох се на колело, ройлери, катерене и много други дейности, но желание към лентата нещо не ми се връщаше. Защо така? Явно стигнах граница на моите възможности и въпреки много вложена работа и усилия нямах никакъв прогрес. Липса на напредък в продължително време все пак малко или много отчайва. По същото време моите млади колеги отбелязваха поредни рекорди на хайлайни и лонглайни. Знам, че няма какво да се сравням с 20-30 годишни момчета, но все пак подсъзнанието неволно го правеше вместо мен. Почнах да се замислям дали още има смисъл да се занимавам с този спорт. Може би трябва да си намеря нещо ново.
Една вечер в интернет улучих статия на един германски хайлайнер Reinhard Kleindl„Highlines with no tension”. Стана ми интересно, въпреки че такива хайлайни не са някаква новост. Помислих, че благодарение на хлабава лента бих дал нов живот на старите линии, които приготвях, минавах и забравях, а така те пак ще бъдат за мен предизвикателство. Количество на нужна екипировка за носене рязко ще намалее, а новите тренировки в бъдеще може би ще дадат някакъв напредък. Имаше само един проблем, аз самият. Винаги предпочитах по силно натегнати ленти, когато нещо опъвах с младите те винаги твърдяха, че лентата вече е добре, а на мен ми беше хлабава. За последен път родео в парка правих преди 2 години, но и без това тренировки в парка ниско над земята при мен никак не се пренасят върху форма на хайлайни. Знам че вече не съм на 20 или 30 години и ще ми бъде много трудно дори да постигна средно ниво в стил „Highlines with no tension”, то все пак реших да опитам, така за преодоляване на собствените ограничения и разнообразие в тренировките. 


Младият Филип на много хлабав 48 м хайлан.                            снимка: Marek Bicz


Бих могъл да отида на някакъв хайлайн в скалитe и да опъна нещо подобно на моите млади колеги (снимка горе), но най вероятно щеше да свърши с много синини и обезсърчение към темата. За постигане на целта трябваха ми систематичи тренировки, да мога с малки крачки бавно да напредвам. Нали цяла зима е пред мен. Понеже край Варшава нямa естествени скали реших да тренирам на един от моите мидлайни. Максимална височина там е само 9 м и в краища тя намалява. Затова реших да тренирам на двойна лента за да не ударя при падане замята. На първата тренировка реших да проверя при какви стойности на опъване ми се ходи най добре и колко силно мога да опъна лента използвайки само банан и банан, ролка и прусек (линегрип).

Банан, прусек (или линегрип), ролка. Тук тестирах напъване на стара 2 т лента. Стигнах до 160 кг, но при единична лента по добър начин  за леко опъване е ситема от парче лента, банан и карабинер.







При двойна  3 т лента без проблеми 280 кг (140 кг + 140 кг), така че на къси хайлаини дори ако искаме лента да е силно напъната няма нужда от система за натягане.


Tренировъчна лента на този мидлайн  (от банан до банан) има дължина 32,4 м, а цялата система е 34 м.
След пърата тренировка оказа се, че най добре се чувствам когато сумарично и двете ленти са опънати до около 430-450 кг. Само с помоща на ръце мога да напъна единична лента до ок. 25 кг/30кг, а с помоща на ролка до около 140 кг/160 кг (зависи от самата лента и банан). Лентата след няколко минавания и падания се стабилизира, а нейното напрежение доста пада. Средно това са стойности между 50-100 кг.
На първите четири тренировки лентата опъвах с помоща на ролки и след всяко минаване в идвете посоки (FM) малко я отпусках. Лентите за по удобно бяха фиксирани в един банан (на хайлайни така не правим), а в система беше захванат динамометър, с който отчитах напрежение преди и след минаването. На четвърта тренировка успях да слезна до 100 кг, благодарение на което на следващите, вече не използвах система за натягане.



Напрежението на лентата по време на първите тренировки





Последната тренировка със система за натягане.







Първата тренировка без система за натягане 



Независимо дали лента е напъната до 100 кг или 30 кг няма да можем да я извадим, ако нямаме банан с махан преден пин от типа на Zilla или Lynx. 
Нямам такъв, така че на бързо преработих своите банани.

Предният пин може да се извади при 110 кг, но това далеч не  е оптимално решение.



А така е супер. Старите методи са най добри  ;) 


Тестирах изваждане на предният пин при 110 кг. Успях, но този вариант на отпускане не ми хареса, защото има възможност лентата да се блокира и ако нямаме система за натягяне ще трябва да я срежем. А при 30 кг по лесно е да извадим карабинера от сапана. Спомних си стар начин за напъване на лента. Сега младите го наричат (soft point/soft relase). 
Проверих, че без проблеми по този начин мога да опъна лента до 150 кг и много лесно да я отпусна. Допълнително голям плюс е, че винаги можем малко да регулираме напрежението. Този метод може  да се използва и за демонтиране на силно напънати хайлайни, когато премахнахме система за натягане. Метод е много удобен при единична лента и backup от въже.


Със едно парче 5 м лента, без проблеми 150 кг,  допълнително, мога след падания малко да дотегна, а при демонтаж  на хайлайн лесно да отпусна лентата.



Както писах, поредни тренировки правих вече без система за натягане, а понеже тренирах на двойна лента напъвах ги с помоща на ролка и прусек до около 100-130 кг (50-75 на лентата). За удобство първо напъваме горна после долна лента,  винаги малко по силно защото след стабилизация напрежение доста пада (зависи от лентата).



Така отдавна не съм падал. Когато лентата е  натегната до 120 кг динамометър отбеляза максимална стойност по време на ходене 401 кг, при паданета 797кг. За сравнение  при лента натегната до 452 кг, тези стойности са 600 кг и 1111 кг, а при  лента  натегната до 30 кг при падане имаме само 442 кг.



На силно напънати ленти имам 100% ефикасност в нейно хващане при падане, на хлабави не. Успях няколко пъти съвсем без контрол да друсна с главата надолу, затова тренировки на единична лента на това место са много опасни. Би трябвало да си намеря някакво по високо местенце.




На единична лента, ако падна в началото или в края ще ударя земята.

 
На шестата тренировка успях да мина лента в стил „with no tension”, т.е. лента беше напъната до цели 30 кг. При падане не успях да надмина 442 кг. При този вид хайлайни добре е да имаме лента с ниска разтегливост 3-4%@10 kN. На мен специално при голямo провисване (SAG) много ми пречат кръгчета които влизат под петите, краища са стршно на горе, а след падане е доста силово завръщане към установката. Аз не искам да правя хайлайни с огромен SAG където старта и финиша ще е далече от края на установката (това ще е добра тренировка, но за мен не мината линия), а просто да елиминирам ситема за натягане.  Затова за бъдеще все пак хайлайни ще ги опъвам до ок. 50-100 кг (без допълнителни джаджи). Хубаво ще е, да си намеря лента с ниска растегливост, лесно минаваща през банан. 


Тренировки на ниското може би, не са много ефективни за хайлайни, но все пак ни учат на техниката и свикване с отпусната лента. Тук тренирам на тройна трийстка.

Следвщият сезон надям се, че ще успея в България да мина няколко хайлайна в този стил, а сега ме чака цяла зима тренировки :)





Koszmarek
SlackOn

21 sierpnia 2014

Action Cam Sony HDR-AS100VR & Highline



Zaczynając swoją przygodę z highlinem posiadałem kamerę sportową GoPro HD. W zasadzie, jako dodatkowa kamera do kilku sekundowych nietypowych ujęć spełniała moje wymagania. Był to pierwszy model GoPro HD tak, więc miała też sporo wad. Głównie to kiepska, jakość obrazu przy słabym świetle i pod światło, beznadziejny pomiar światła przy dużych kontrastach, pękające plastiki zaczepów, spora waga. Kamerkę montowałem na opasce na głowie do czasu jak przy jednym z upadków mocowanie się poluzowało i kamera prawie mi złamała nos. Po tym incydencie nastąpił jeszcze jeden, który definitywnie zakończył jej używanie. Pakując sprzęt do bagażnika GoPro wyleciało, obudowa uderzyła o asfalt i otworzyła się (zaczep był już pęknięty) sama kamerka wypadła i porysował się obiektyw.

Następnie przez blisko dwa sezony nie posiadałem kamery sportowej. Chciałem kupić nową, ale ciężko mi było na coś się zdecydować. Ceny wcale nie były niskie, co kilka miesięcy pojawiały się nowe modele, a w budżecie rodzinnym były ważniejsze wydatki. Zbliżał się kolejny wyjazd, a żona dała zielone światło na kolejny gadżet, trzeba było na coś się wreszcie zdecydować. W sumie rozważałem zakup Gopro HD Black 3+, ale pojawiło się Sony HDR-AS100VR. W owym czasie mimo braku jakichkolwiek obiektywnych testów jednak postawiłem na firmę Sony. Dlaczego nie na sprawdzone GoPro3+ Black? Moim zdaniem GoPro jest trochę przereklamowane, firma ma bardzo dobry marketing. Jakość obrazu w jednej i drugiej kamerze jest porównywalna, zresztą po wrzuceniu do netu znacznie spada. Bez sensu jest porównywanie na sucho parametrów. Ważny jest "całokształt”, nasze preferencje i funkcje które będziemy używać. W danych warunkach i w danej dziedzinie sportu lepiej sprawdzi się jedna w innych druga. Obydwie na pewno są dobre i dają wyśmienitą jakość obrazu. U mnie za soniakiem przemówiło sześć punktów poniżej (a w sumie pierwsze dwa):



Pstryk i fotka zrobiona ;)



1. Pilot RM-LVR1 taki toporny smartwatch z funkcją podglądu na żywo. Naprawdę jest to zaje fajna sprawa szczególnie na highlinach. W żaden sposób nie przeszkadza w czasie chodzenia po taśmie, pozwala precyzyjnie ustawić kadr, zmieniać parametry kamery, rozpocząć i zatrzymać nagrywanie, kiedy tego potrzebujemy, komunikacja działa bez jakichkolwiek opóźnień. Pilotem można sterować kilkoma kamerami, jest on wodoodporny do głębokości 3 m, a bateria wystarcza na około 4 godzin ciągłego nagrywania.

Pilot - smartwach

Małym minusem jest to, że nie da się w pilocie odtwarzać nagranych filmów (by móc w polowych warunkach podejrzeć nagrany materiał... choć na takim małym ekranie to trochę bez sensu), a ekran w słońcu jest praktycznie niewidoczny. 

Ekran jest raczej słabej jakości

Plusem, iż tym pilotem mogę również zdalnie sterować moim aparatem Sony NEX (działa zoom i wyzwolenie migawki z opóźnieniem około 0,5 s). 



2. Elektroniczny stabilizator obrazu SteadyShot przy kącie 120 stopni, który naprawdę działa, choć minimalnie tracimy na jakości. Oczywiście stabilizacji nie używam przy chodzeniu po taśmie by nie tracić ultra szerokiego kąta widzenia, ale w nagraniach podczas jazdy samochodem czy rowerem się przydaje.





3. Standardowe mocowanie na gwint 1/4 cala do statywu fotograficznego obudowy jak i samej kamerki (z dołączanym adapterem) Dla mnie to wielki plus. Mogę używać tanich oraz nieoryginalnych akcesoriów fotograficznych bez żadnych przejściówek. 



Standardowe mocowanie na gwint 1/4 cala, banalna sprawa ale cieszy ;)





4. Kamerka bez obudowy jest odporna na zachlapanie. Oczywiście po taśmie raczej bałem się chodzić z niezabezpieczonym obiektywem, ale można dokupić nasadki chroniące tylko obiektyw. Zmniejszy to znacznie wagę i wielkość systemu.



5. Standardowe wejście na mikrofon - stereo mini jack



6. Obiektyw f/2.8 Carl Zeiss Vario-Tessar o kącie widzenia 170 stopni


Jest też parę innych fajnych rzeczy typu GPS, zapis filmu w tempie 120 i 240 klatek na sekundę, nagrania w formacie XAVC S przy 50 Mb/s (wymaga szybkiej karty), wbudowany mikrofon stereo, NFC, samowyzwalacz i pewnie kilka innych.


Stereo :)

Są też minusy

1. Fotki w timelapse mają tylko 2MP. W sumie powiecie, po co więcej? Jak jestem sam to ciężko jest sobie samemu zrobić zdjęcie na highlinie.  Mam nadzieję, że upgradem firmware to dopracują, tym bardziej, że kamerka w dobrym świetle pstryka niezłe fotki. Zresztą nie za bardzo rozumiem, dlaczego timelapse nie ma możliwości robienia zdjęć w pełnej rozdzielczości tym bardziej, że w trybie Burst kamera potrafi wykonać 10 zdjęć w pełnej rozdzielczości (13,5 MB) w ciągu sekundy, tak, więc fotka, co 3 lub nawet co 5 sekund chyba by nie była jakimś wielkim problemem. 


Przy dobrym świetle fotki wychodzą bardzo dobre


2. Ze standardową obudową fotki/filmy pod wodą są zupełnie nieostre. Te z mojej pierwszej GoproHD były jeszcze do przyjęcia np. fim SlackMorec (2:11).


Pod wodą ze standardową obudową obraz jest rozmyty i niewyraźny. Ciekawe jak będzie z podwodną obudową MPK-AS3









3. Jeśli przykręcimy kamerę przez dołączony adapter do statywu to nie ma możliwości dostania się do wejścia mikrofonu, czyli jeśli chcemy filmować z dodatkowym mikrofonem do musimy to robić z ręki lub zrobić przejściówkę z gwintu statywu na gwint adapteru by móc używać szyny do mocowania lamp i całość postawić na statywie.

Martwiła mnie też forma kamery, ale szybko okazało się podłużna budowa to w zasadzie plus. Po kilku miesiącach używania mogę powiedzieć, że opływowy podłużny kształt sprawdza lepiej i daje więcej możliwości montażu niż kwadratowy, przynajmniej w powietrzu.  




Do kamery w jednym z warszawskich sklepów dokupiłem sobie za "grosze" kilka nieoryginalnych akcesoriów: dodatkowy akumulator 1360mAh, ładowarkę 12/230V, statyw samochodowy na przyssawce, monopod wysięgnik 20-105 cm, opaskę na nadgarstek i adapter na gwint 1/4'' z systemu kamer (by móc używać akcesoriów, które mi pozostały po GoPro).




Kamerkę mam już od jakiegoś czasu i jeszcze nie przetestowałem wszystkich funkcji. Przy filmowaniu używam głównie trybu PS (1080 50p), kolor mam ustawiony na "żywy”, dodatkowo podczas jazdy autem, rowerem włączam stabilizacje. Funkcję lokalizacji wyłączyłem dla oszczędności baterii, choć bateria starcza na znacznie dłużej niż w moim starym GoPro, bo na ponad 2 godziny. Jakoś filmowanego obrazu nawet przy niedostatecznym oświetleniu jak dla mnie amatora jest bardzo dobra. Podobno w trybie XAVC S jest jeszcze lepsza. To samo dotyczy fotek, choć oczywiście nie ma co ich porównywać do tych wykonanymi nawet amatorską lustrzaną.  Cóż przetwornik obrazu CMOS ma tylko 1/2,3 cala (7,76 mm).


Fotka przy słabym oświetleniu



Kamera bardzo dobrze sobie radzi dużymi kontrastami i z automatycznym dostosowywaniem się do zmiennych warunków otoczenia. Przejścia z ciemnego do jasnego i odwrotnie są bardzo płynne. Praktycznie nie zdarzyło mi się by obraz był za ciemny, bo w kadrze było za dużo np. jasnego nieba. 


Duży kontrast z promieniami słońca w obiektywie. Obraz częściowo wypalony, ale do przyjęcia


Oczywiście są sytuację, przy których jakość nagrania drastycznie spada lub obraz jest częściowo wypalony, ale technika idzie cały czas do przodu tak, więc następne generacje sportowych kamer (zapewnie wkrótce powstaną Gopro Hero 4, Hero 5, Sony HDR-AS150, HDR-AS200) będą na pewno jeszcze dużo, dużo lepsze.



Przy highlinach do filmowania sceny w dół mając nie najlepsze doświadczenie z GoPro (kamera prawie złamała mi nos) używam takiego zestawu - lekkiego kasku Petzl Meteor, opaski na głowę GoPro, przejściówkę, pilot RM-LVR1 i oczywiście kamerkę.
Zestaw jest stabilny, nie ma możliwości by kamera nas uderzyła lub spadła w przepaść przy odpadnięciu. Jeśli potrzebuję kasku do wspinu to po prostu zdejmuję opaskę i nie zostają na nim żadne przylepce. 




Z kamerą na nadgarstku jest troszeczkę większy dyskomfort w czasie chodzenia po taśmie, ale w sumie nie jest źle. 



Przy jeździe na rowerze/rolkach wolę mieć kamerę z boku kasku lub głowy, a na nartach dzięki uchwytowi BLT-UHM1 po prostu będę mógł ją zamontować na googlach lub okularach z taśmą. Zresztą dzięki temu uchwytowi możemy kamerę zainstalować na różnych rodzajach taśm (myślę, że max o szerokości 50 mm) i zrobić sobie sami uchwyty na nadgarstek, nogę czy głowę.






Uchwyt BLT-UHM1



W czasie dojścia do highlinów lub wycieczek przydaje się statyw teleskopowy

Fotka zrobiona przy pomocy wysięgnika teleskopowego 



Kamera posiada wiele udogodnień typu:
  Przełącznik REC HOLD (blokada) służący do zapobiegania przypadkowemu nagrywaniu, przydaje się w czasie transportu kamery lub przenoszenia jej w kieszeni.



 Lampka REC nie tylko z tyłu ale i u góry kamery



 Brzęczyk który można zupełnie wyłączyć lub włączyć tylko do najważniejszych funkcji typu: włączenie zasilania, rozpoczęcie nagrywania, zatrzymanie nagrywania, naciśnięcie spustu migawki 
 Wyłączenie zasilania po około 10 lub 60 sekundach 
 NFC 
 Samowyzwalacz po 2 lub 10 sekundach 
• Pilot na podczerwień 
• Tryb samolotowy itd.

GPS
Odnośnie GPS-a w instrukcji przeczytałem: Rejestracja danych GPS jest możliwa tylko podczas nagrywania filmów. Stwierdziłem, że szkoda. Mimo, iż podczas filmowania highlinów dane GPS, są mało użyteczne, to przy robieniu zdjęć przydały by się, by mieć ich lokalizację. Po jakimś czasie wróciłem do tematu i tu wielka niespodzianka. W metadanych fotek są dane współrzędnych GPS odnośnie miejsca ich wykonania. SUPER :)  Pomyślałem, iż to niedawny upgrade firmware, ale to ja nie doczytałem instrukcji w której jak wół jest napisane: Kiedy dla funkcji rejestracji danych GPS wybrano ustawienie [ON], podczas fotografowania zapisywane są tylko informacje o miejscu. :)






Fotka zrobiona w czasie "tejpowania"  highlina, lokalizacja bardzo dokładna - pośrodku kanionu ;)





Na screenach z klipiu z nałożonymi danymi GPS widać, że jest  znaczne opóźnienie w pokazywaniu prędkości i przebiegu trasy. Górna fotka jadę 50 km/h, program pokazuje 17 km/h, na dolnej jadę 15 km/h, a program pokazuje 63 km/h. Może to jakiś  problem softwarowy?

Dzięki danym GPS możemy umieścić na mapie naszą sfilmowaną trasę lub wygenerować plik KML. Najlepsze miejsce w Bułgarii do jazdy na łyżworolkach Grebna Baza, Płowdiw.
Maksymalny zasięg bezprzewodowej komunikacji (2,4GHz) otwartym terenie między Pilotem RM-LVR1 i kamerą to około 38-42 m jeżeli urządzenia się widzą (choć w parku udało mi się uzyskać nawet 79 m), a jeśli jestem tyłem czyli sygnał przechodzi przez kask i głowę to tylko około 21-23 m. 


Pilot + Sony HDR-AS100. Całe 79 m, ale to raczej  efekt multipath, normalnie koło 40 m lub mniej jeśli mamy zakłócenia


Pilot + Sony Nex

Tak jak pisałem tym pilotem mogę też sterować aparatem Sony, tam uzyskana odległość jest podobna bo około 40 m, oczywiście zależy od ukształtowania terenu.

W aucie w czasie nagrywania by nie zużywać baterii możemy podpiąć kabel USB



Jest kilka innych funkcji których na razie nie testowałem
 Możliwość podglądu i udostępniania obrazu na żywo z kamery przez internet
 Zdjęcia seryjne 10 szt w pełnej rozdzielczości - 10 fps/5 fps/2 fps


Tryb Burst 10 fps

 Motion Shot LE robi seryjnie 10 zdjęć w mniejszej rozdzielczości - 10 fps/5 fps/2 fps i później składa je w jedno, dzięki czemu poruszający się obiekt jest jednocześnie w kilku miejscach w kadrze
 High Speed Rec
 Tryb XAVC S


Wypada też wspomnieć o całkiem fajnym darmowym oprogramowaniu PlayMemories Home pozwalającemu na katalogowanie, edycję i udostępnianie w usługach społecznościowych zdjęć i filmów.











W sumie z czystym sumieniem mogę polecić kamerę Sony HDR-AS100VR na highline, rower, rolki czy narty. Praktycznie spełnia ona wszystkie moje wymagania. Bardzo dobra jakość obrazu, pilot - smartwatch, elektroniczna stabilizacja obrazu, dobre proporcje kamery, wiele dodatkowych udogodnień, trybów i funkcji. Oczywiście parę rzeczy mi nie pasuje, ale nie ma produktów idealnych, tym bardziej, że każdy użytkownik ma trochę inne wymagania. Dla mnie amatora był to udany zakup i mam nadzieję, iż posłuży mi ona przez kilka najbliższych lat (gwarancję mam na trzy). Brawo dla Sony.


Tu filmik w całości wykonany kamerką Sony: Wiosna 2014, Bułgaria, tu w 90% Highlines 08.2014, a tu moją starą GoproHD


Wybrane dane techniczne:
Obiektyw Carl Zeiss® Vario-Tessar®, szerokokątny 170° 
f (ogniskowa) (mm) 2,8 mm
f (w przeliczeniu na format 35 mm): Tryb filmu/
fotografii 17,1 mm
Przetwornik obrazu CMOS Exmor R® typu 1/2,3 (7,76 mm) wykonany w technologii BSI
Liczba pikseli brutto (tys.) Około 18,9 mln pikseli
Efektywna liczba pikseli film/
fotografia  Około 13,5 mln pikseli
Minimalne oświetlenie  6 luksów
Elektroniczny stabilizator SteadyShot™
Czas otwarcia migawki 1/30 — 1/10 000 (30 kl./s)
Balans bieli Auto
Kompensacja światła w tle (Backlight) TAK (automatyka)


Nagrywanie / odtwarzanie:Format filmu MPEG4-AVC/H.264 XAVC S HD
Nośniki MP4: Memory Stick Micro™ MP4: microSD/microSDHC/microSDXC (klasa 4 lub wyższa) XAVC S: microSDXC (klasa 10)
Rozdzielczość filmu 

MP4
PS: 1920 x 1080 60p/50p
HQ:1 920 x 1080 30p/25p
STD: 1280 x 720 30p/25p
SSLOW: 1280 x 720 120p/100p
HS120 (HS100): 1280 x 720 120p/100p
HS240 (HS200): 800 x 480 240p/200p
VGA: 640 x 480 30p/25p

XAVC S
60p:1920x1080 60p/50p
30p:1920x1080 30p/25p
24p:1920x1080 24p

Nagrywanie filmu (przeciętna przepływność/VBR)
MP4: PS: około 28 Mb/s; HQ: około 16 Mb/s; STD: około 6 Mb/s; SSLOW: około 6 Mb/s; HS120: około 28 Mb/s; HS240: około 28 Mb/s; VGA: około 3 Mb/s

XAVC S: 60p/30p/24p około 50 Mb/s; 50p/25p około 50 Mb/s

Zapis fotografii
Kompresja obrazu fotograficznego JPEG
Rozmiar obrazu 13,5 megapiksela, 16:9 (1920 x 1080)
Tryb okresowego wykonywania fotografii 2,0 megapiksela, 16:9 (1920 x 1080)

System dźwięku MP4/MPEG-4 AAC-LC, 2 kanały XAVC S/LPCM, 2 kanały
Wbudowany mikrofon stereofoniczny
Wbudowany głośnik Głośnik monofoniczny


Gniazda:
Gniazdo mikrofonu
Stereo mini jack
Wyjście kompozytowe
USB micro-B / USB 2.0 Hi-speed
Wyjście HDMI®


Wi-Fi — sterowanie za pośrednictwem smartfona
NFC Zdalne sterowanie jednym dotknięciem
Nagrywanie w trybie panoramicznym 16:9
Automatyczny zapis danych geolokalizacyjnych przez GPS


Akumulator: NP-BX1 (1240 mAh) typ: litowo-jonowy
Pobór mocy: 1,9W (dla filmu o rozmiarze [1920×1080/30p])

Wymiary
Głębokość  81,5 mm
Wysokość  46,5 mm
Szerokość  24,2 mm
Waga bez karty/ akumulatora - 67 g

Waga z akumulatorem NP-BX1 i kartą - 92 g
Waga wodoodpornej obudowy SPK-AS2 - 55g





Aktualnie kamera Sony HDR-AS100VR jest sporo tańsza od GoPro Hero 3+ Black Edition