24 listopada 2015

Treeweary, zawieszki i soft relase - zrób to sam w 5 minut

Jest kilka rzeczy z ekwipunku slacklinowego, które w zaciszu domowym możemy zrobić sobie sami niewielkim kosztem i dosłownie 5-10 minut. Są to: ochronki na drzewa (treeweary), zawieszki (leashholdery), soft relase, miękkie szekle, whoopy slingi, rolki do highlina (highslide), ochraniacze w spodniach highlinowych, czy worki sprzętowe. W tym artykule skupię się na pierwszych trzech. Potrzebna nam będzie maszyna do szycia, trochę czasu, no i przede wszystkim chęci!


Ta maszyna jest dużo starsza ode mnie, a mam wrażenie, że działa znacznie lepiej ;)











I. Ochronki na drzewa, czyli tak zwane treeweary, choć ja używam ich raczej w skałach ;)



Materiał na cztery treeweary. Filc ciąłem za pomocą noża z ostrzem łamanym i linijki





Do samodzielnego zrobienia ochronek potrzebny nam będzie rzep „haczyki” o szerokości 5 cm i filc o grubości 4-5 mm. Nie polecam rzepu najtańszego z pasmanterii, a raczej firmy Velcro (przeznaczony dla wojska), który po 10000 cyklach traci tylko 50% swojej siły przyczepności. Koszt jednego metra 50 mm rzepu Velcro to 8 zł (ok. 4 x więcej niż takiego z pasmanterii), co starczy nam na cztery ochronniki o szerokości 25 cm. Filc w detalu możemy kupić w różnych rozmiarach: 50 cm x 100 cm, 100 x 100 cm, lub z beli o szerokości: 100 cm, 150 cm, 160 cm czy 180 cm o dowolnej długości. Cena za metr kwadratowy to 16-20 zł. Ja kupiłem arkusz o grubości 4 mm i wymiarach 100 x 100 cm. Pociąłem go na 4 równe części 25 cm x 100 cm. Węższych (poniżej 20 cm), czy też krótszych raczej nie polecam - będą po prostu za małe. W parku przydają się dłuższe (min. 150 cm), ale treeweary można ze sobą łączyć.


Można szyć

Rzep przyszywamy z gładszej strony filcu, tak aby haczyki łapały tę bardziej mechatą. Do szycia użyłem mocniejszych nici polskiej produkcji (Ariadna Tytan 60), zastosowałem ścieg prosty zwiększając jego długość do „3” (na mojej maszynie). Aby zapobiec pruciu się szwów pamiętajmy o ryglowaniu - w miejscu rozpoczęcia i zakończenia ściegu prostego szyjemy do tyłu po widocznym szwie, a następnie przeszywamy ponownie do przodu. Jeżeli nie mamy hurtowej produkcji to możemy zastosować także inny patent. W miejscu rozpoczęcia i zakończenia ściegu zostawiamy długie końcówki nici, a po zakończeniu szycia przewlekamy je między zszywane warstwy i wiążemy je ze sobą. 


Gotowe ;)

Teoretycznie zaleca się, aby rzepy narażone na wielokrotne szarpanie przyszywać na kopertę. Ja je przyszyłem tylko dookoła i jak na razie wytrzymały jeden sezon. Dawniej na higlinach, by osłonić zawiesia, taśmę i backup przed ostrymi krawędziami skał, używałem węży strażackich, ale niestety ich główną wadą była waga. Filc jest wielokrotnie lżejszy i jest bardziej uniwersalny w użytku. Gdy riggujemy nowe linie to warto mieć więcej filcowych osłonek. Ja na dzień dzisiejszy posiadam 10, ale na przyszły sezon na pewno sobie dorobię. W końcu przy rozmiarze 25 x 100 cm koszt sztuki wynosi tylko 7 zł, a przy rozmiarze 25 x 150 cm to 9.50 zł (przy zakupach detalicznych) i 5 min roboty.

PS. Filc w wielu kolorach, wojskowe rzepy i jeszcze mocniejsze nici (Amann Serafil) bez problemu kupimy w stacjonarnym sklepie w Warszawie.


Cztery hajkowe osłonki 25 x 100 cm - 28 zł i 20 min roboty
Niebieskie specjalnie do treningów w parku w rozmiarze 25 x 150 cm





II. Zawieszka (Leashholder)

Większość highlinerów podczas chodzenia na wysokich taśmach prowadzi lonżę między nogami. W tym przypadku nie ma potrzeby używania leasholdera. Część jednak - w tym i ja - wolą mieć lonżę z boku. Warto w takim wypadku uszyć sobie „trzymadełko” do szpejarki, aby nie plątała nam się w nogach. Dawniej używałem plastikowego haczyka przytwierdzonego taśmą klejącą do szpejarki. Dopóki tylko highlinowałem było to dość wygodne rozwiązanie, ale gdy tej samej uprzęży używałem do wspinania to rozwiązanie okazało się dość upierdliwe. Co chwilę musiałem ten haczyk likwidować i ponownie montować. 
Dobrym rozwiązaniem okazało się za to zrobienie leashholdera na rzepy.  



Materiał na kilka zawieszek

Wystarczy kawałek 25 mm taśmy i komplet rzepów. Do pierwszych zawieszek użyłem taniego rzepa, ale po sezonie przestał trzymać, więc i tutaj polecam ten droższy - przeznaczony dla wojska firmy Velcro. Koszt metra kompletu (pętelka + haczyk) takiego rzepa to 12 zł. Nici użyłem tych samych, co przy osłonkach, jedynie długość ściegu zmniejszyłem do „2”. Rzepy również przyszyłem na kwadrat, choć jeśli ktoś dużo skacze to dolny lepiej przyszyć na kopertkę.



Potrzebne jest nam więc 28 cm taśmy o szerokości 25 mm i 18 cm rzepu o szerokości 25 mm (9 cm pętelek + 9 cm haczyków). Rzepy trzymające zawieszkę do uprzęży zrobiłem 6 cm, a te trzymające lonżę o połowę mniejsze. Przy rzepach trzymających lonżę „pętelki” powinny być na dole, a „haczyki” u góry, żeby przy odpadnięciu nie mechaciła nam się koszulka liny. Całość po złożeniu wyszła mi 10,5 cm, a koszt zrobienia to jedynie 1,5 zł i 10 min pracy.



Taśmę tniemy rozgrzanym nożem

Najpierw odcinamy rozgrzanym nożem 28 cm kawałek taśmy. Przyszywamy 6 cm rzepu „haczyki” i 3 cm rzepu „pętelki” po przeciwnych stronach, 15 mm od krawędzi. Następnie przyszywamy rzepy środkowe. By nam się nie rozjeżdżały możemy je wstępnie przykleić do taśmy. Na koniec zginamy na pół pozostawione 15 mm końcówki i przeszywamy je zygzakiem. Zawieszka jest gotowa.

Gotowa zawieszka - 1,5 zł ;)

Jeśli mamy przy uprzęży po dwie szpejarki z każdej strony i używamy długiej lonży, to lepiej zawieszkę przymocować do tylnej. Czy z prawej, czy z lewej strony to już musicie sami sobie przetestować.



III. Soft release

To po prostu kawałek taśmy przełożony kilkanaście razy między dwoma punktami (karabinkami), z których jeden wpięty jest do jakiegoś weblockera, a drugi do stanowiska. Powstaje wtedy swego rodzaju wielokrążek z bardzo dużym tarciem. Dzięki temu tarciu system blokuje się samoczynnie, choć oczywiście powinniśmy go dodatkowo zabezpieczać. Soft relase jest bardzo pomocne przy zwalnianiu systemu, jak również przy naciąganiu krótszych linii. Bez wysiłku damy radę dopiąć taśmę do 160 kg -180 kg. Ja na highliny i krótkie longi używam SR o długości ok 6-7 m, choć mam i krótsze 4 m, i dłuższe 12 m. Od początku roku testowałem kilka jego wariantów, ale ostatecznie najprostsze rozwiązanie okazało się najlepsze. W sumie nie ma, co kombinować, bo i tak się ono mocno zużywa i po jednym intensywnym sezonie będzie do wymiany.

W SR najmocniej zużywa się taśma na oczku, dlatego musi być zabezpieczona
Poszedłem w wariant budżetowy. Użyłem taniej taśmy, która podczas testów w bananach pękała przy 1200 kg. Oczywiście można użyć czegoś mocniejszego i droższego, ale nie ma co przesadzać. I tak przekładamy ją wiele razy, więc nie ma strachu, że pęknie. Taśma powinna być w miarę cienka i ślizga. Uszy polecam zrobić z obydwu stron z dwóch powodów. Po pierwsze w drugie ucho możemy wpiąć karabinek, a w niego małpę i będzie nam łatwiej wtedy naciągać. Po drugie, gdy się zużyje ucho i taśma na jednym końcu, to możemy użyć drugiego. Do szycia uszu przetestowałem kilka rodzajów szwówPrzy tej taśmie na domowej maszynie do szycia najsłabszy okazał się szew gęstym zygzakiem (6 miejsc), pękał średnio przy 900 kg. Szeroki zygzak szwem prostym był najmocniejszy osiągając prawie 1100 kg, choć kopertki spisały się prawie tak samo dobrze. Oczywiście zrobiłem za mało powtórzeń, by test był miarodajny. Dużym plusem jest to, że szeroki zygzak i kopertki zużywają znacznie mniej nici i łatwo je wykonać. Tym razem do szycia użyłem już znacznie mocniejszych nici o grubości 20 (Amann Serafil), które wg. producenta mają wytrzymałość na rozerwanie 9,14 kilograma. Przy testach za każdym razem rozrywało taśmę, a nie szwy. Jeśli maszyna nie łyka nam nici o grubości 20 to spokojnie możemy użyć 40, przecież nawet jeśli byśmy nie mieli ucha, to wielokrotnie przełożona taśma dodatkowo zabezpieczona i tak wytrzyma. 


Kilka metrów taśmy i dwie osłonki, można zaczynać


Uszy szyłem na oko. Końcówkę taśmy zagiąłem na 14,5 cm, uprzednio na nią zakładając 6 cm kawałek 27 mm taśmy rurowej do ochrony. Samo oczko ma 40 mm, a zszycie 70 mm. Dodatkowo zrobiłem sobie jeszcze jedno 28 mm oczko (2 mm za zszyciem) - miejsce na pasek z taśmy. Jeśli często używamy SR do naciągania to warto zrobić jak najmniejsze oczko i cały szew.










Pasek jest użyteczny w transporcie i przy zabezpieczaniu taśmy przed wysunięciem się pod obciążeniem. Oczywiście i tak radzę dodatkowo zabezpieczać przez okręcenie całości drugą końcówką. Pasek ok. 45 cm zrobiłem z taśmy i dodałem do blokowania dwa półkola (zszyte na kopertkę), ale możemy tam użyć regulatora (takiego jak w plecakach) lub rzepu. Zresztą nawet nie musi być to pasek, wystarczy kawałek rep sznura. 


W drugie ucho możemy wpiąć karabinek, w niego małpę i będzie nam łatwiej naciągać

Koszt soft release zależy od długości i to głównie od kosztu taśmy. Całość mojego 6 m SR wyszła w granicach 6 zł i 20 min pracy.







I to by było na tyle. Jeśli macie pytania-pytajcie śmiało, a jeśli chcecie sobie coś uszyć to wpadajcie na kawę;)





Koszmarek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz