Od jakiegoś czasu posiadam
dynamometr LineScale od SlackPro. W tym
tekście nie będę wyrażał swojej opinii ani opisywał wrażeń z jego użytkowania, bo jest na to jeszcze za wcześniej.
Dynamometr ten jest przeznaczony do pomiaru siły rozciągającej, a
jego sercem są oporowe czujniki tensometryczne. Teoretycznie
są one bardzo czułe i dokładne przy tym odporne na wstrząsy i wysoką
temperaturę. Siłomierz jest poręczny i lekki. Posiada możliwość pomiaru wartości
maksymalnej oraz zerowania w całym zakresie pomiarowym.
Wybrane parametry techniczne:
-
Bezpieczne obciążenie robocze: 30 kN
-
Minimalna wytrzymałość na zerwanie: 60 kN
-
Zakres pomiarowy: -10 % to 110 %
- Waga
(z bateriami): 720 g
-
Wymiary (dł. x szer. x głęb.): 190 x 90 x 24 mm
-
Materiał: Duraluminium LY12CZ
-
Jednostki wyświetlania: kg / lb / kN
-
Pomiar wartości maksymalnej: 3000 kg / 6600 lb / 30 kN
-
Działka odczytowa: 1 kg / 2 lb / 0.01 kN
- Błąd
wyświetlania mniej niż ±1%
- Wyświetlacz:
wysokość 13 mm
-
Zasilanie: 1.5V AAA × 4
-
Szybkość pomiarów: 100 ms
-
Stopień ochrony: IP64
Jeżeli miałbym się, do czego przyczepić to jedynie do próbkowania. Częstotliwość 10 Hz jest za mała do pomiarów sił dynamicznych w czasie upadków czy skoków. Po prostu możemy nie złapać "piku”. Z drugiej strony ile razy będziemy mierzyć wartość siły przy upadkach i skokach? Zawsze możemy pomiar powtórzyć kilka razy lub dodać do wyniku 10-15%. Dynamometry przeznaczone do badań z próbkowaniem powyżej 1000 Hz niestety kosztują dużo więcej. W praktyce ten siłomierz ma służyć głównie do pomiaru napięcia naszej taśmy przy dłuższych liniach, by nie przekroczyć granicy bezpieczeństwa ew. byśmy wiedzieli, przy jakim napięciu przeszliśmy te 400 m ;) I w tym sprawdza się świetnie. Sprzęt jak większość dzisiejszej elektroniki jest wyprodukowany w Chinach. Aluminiowa bryła wygląda super, ale czy jest dokładny? Postanowiłem to sprawdzić. Zabrałem, więc go do znajomej w pracującej w Bułgarskiej Akademii Nauk w dziale Mechaniki.
W pierwszej próbie
zamontowałem go na podwójnie złożonych 4 t taśmach i naciągnąłem
powolutku do 30 kN. Taśma za bardzo się rozciągała, co zbyt rzutowało
na dokładność wyniku. By był on dokładny system powinien być maksymalnie
sztywny. Niestety nie za bardzo miałem go jak usztywnić używając laboratoryjnych
uchwytów.
W końcu prowizorycznie udało
się go zamocować przy pomocy trzech szekli (10 mm + 12 mm + 12 mm), które
kontrował w zacisku 10 mm pręt zbrojeniowy. Znów okazało się to
rozwiązaniem słabym, ale o niebo lepszym niż taśmy. Oba dynamometry szły
równiutko do około 11 kN potem pręty zaczęły się wyginać rzutując na wynik, ale
różnica przy 20 kN nie przekroczyła 20 kg tak, więc jest dobrze.

Powyżej wartości 20 kN już nie sprawdzałem dokładności gdyż bałem się, że przy tak punktowym nacisku pręty po prostu pękną. Zresztą i tak nieźle się powyginały. Nawet trzpień 10 mm szekli się zdeformował.
Muszę stwierdzić, że jak na
amatorski sprzęt kosztujący około 2 tys. ten dynamometr jest bardzo dokładny
i spełnia moje oczekiwania. Zobaczymy
jak będzie po pewnym okresie użytkowania, gdyż z czasem, parametry mogą się rozjechać, a
kalibrowanie wcale nie jest tanie. Dynamometry w bułgarskim
Instytucie Mechaniki są kalibrowane przynajmniej raz do roku. Za jakiś czas opiszę wrażenia z użytkowania.